70. Dierks Bentley - What Was I Thinking?
Południowe klimaty, fajny bluegrass. Idealny kawałek na tematy damsko - męskie!
69. Big & Rich - Save A Horse, Ride A Cowboy
Znów południe. Tym razem nominalnie bardziej country. Świetna gitara i kolejna odsłona muzyki do dymania.
68. Sex Pistols - God Save The Queen
Klasyka brytyjskiego punka. Boski tekst i gitara do rzeczy. Chciałbym, żeby kiedyś ktoś tak przerobił Mazurka, ale nie doczekam się tego, bo ludzie za bardzo się boją, że do pierdla za to pójdą.
67. Black Label Society - Stillborn
Kapela Zakka Wilde'a. Jak wiadomo to gitarzysta. Podobno nawet dobry. Ostatnio znany z rozwodu z Ozzy'm.
66. Th' Legendary Shack Shakers - Where's The Devil?
Kapela mocno eksperymentująca z różnymi stylami, ogólnie kręcąca się wokół południowych Apallachów. Różne psychobilly, rockabilly, hillbilly i inne billy. Stephen King podobno stwierdził, że to jeden z najbardziej niepokojących zespołów obecnych na scenie. Tacy bardziej przerażający krewni Jace'a Everetta.
65. R. L. Burnside - Let My Baby Ride
Nieżyjący już długoletni bluesman, znany z tego, że robił różne bluesowe remixy. Załapał się nawet na ścieżkę dźwiękową do Rodziny Soprano. W tym kawałku po prostu odlotowa gitara. Jam aż miło.
64. Steppenwolf - Born To Be Wild
Absolutny klasyk, wszyscy wiedzą, że tu po raz pierwszy pojawiło się wyrażenie 'Heavy Metal'. Jeden z najlepszych utworów późnych lat 60. Chyba nie ma co więcej paplać?
63. Howlin Wolf - Smokestack Lightning
Wielki, nawiedzony i charyzmatyczny czarnoskóry bluesman, który skopał dupę Muddy Watersowi. Absolutna perła katalogu Chess i klasyka elektrycznego bluesa.
62. The Clash - London Calling
I znów klasyk. Jak magnes żeliwo!
61. Faith No More - Epic
Kolejna odsłona twórczości Mike'a Pattona. Stare, ale jare. Bardzo eksperymentalna sprawa, podobnie jak cały album. Potem już FNM robił się mniej ciekawy, bo wyjebli Jim'a Martina, czyli gitarzystę. Podobno był zbyt metalowy...
wtorek, 22 lutego 2011
Poprawione miejsca 80 - 71
80. Laibach - Jesus Christ Superstar
Ktoś kiedyś powiedział, że Laibach to trochę jak Rammstein, tyle, że dla dorosłych. Rzeczywiście coś w tym jest, zwłaszcza na albumach Jesus Christ Superstars oraz WAT. Ten kawałek, poza nieskomplikowaną, acz sympatyczną rockową gitarą wybija się cynicznym wokalem traktującym o religii.
79. Soledad Brothers - Break 'Em On Down
Zajebisty rockowy kawałek, mocno podlatujący bluesem. Genialna (chociaż nieskomplikowana) gitara i nózia sama chodzi!
78. The Beatles - Helter Skelter
Miłośnicy Beatlesów pewnie będą chcieli mnie zlinczować, że ich ulubiona kapela znalazła się tak nisko. Sram na was! Wyżej tych pretensjonalnych buraków nie wrzucę. Przynajmniej w tym kawałku jest spoko gitara.
77. Tom Waits - Sea Of Love
Klimatyczny kawałek z mistrzowskim wokalem Toma Waitsa. Mógłbym pół jego twórczości na tę listę wrzucić, ten jest akurat moim ulubionym.
76. The Animals - House Of The Rising Sun
Klasyk. Do tego ballada o burdelu. Do tego Anglik śpiewa o burdelu w Nowym Orleanie Jak mógłbym to pominąć?
75. The Troggs - Wild Thing
Trzeba to przedstawiać? Kolejny genialny kawałek lat 60, też zmontowany przez Anglików. Świetny riff, garażowy klimat, czysta impreza.
74. Link Wrey - Rumble
Niesamowitość tego kawałka polega na dwóch rzeczach - po pierwsze jest to przykład absolutnie nowatorskiego manipulowania wzmacniaczami i sprzętem w ogóle, co parę lat później dało interesujący efekt. Po drugie, utwór ten był zakazany w amerykańskim radiu, ponieważ podobno podżegał do młodocianej przestępczości. Dodajmy, że to utwór instrumentalny...
73. Queen - We Will Rock You
Gdyby Queen nagrywali takie kawałki częściej, pewnie byliby jednym z moich ulubionych zespołów. Proste i zagrzewające do walki. Z resztą chyba wszyscy to znają!
72. Muddy Waters - I Just Want To Make Love To You
Miałem ogromny problem z wyborem utworu Watersa. Tak na prawdę powinny być tutaj jeszcze Mannish Boy, Rollin' Stone i I'm Ready (przynajmniej). Ciekawostką jest fakt, że słowa refrenu zostały wykorzystane przez Gnarlsa Barkleya w utworze Gone, Daddy, Gone.
71. Black Rebel Motorcycle Club - Ain't No Easy Way Out
Dla mnie rewelacja! Szybka gitara, mocno zbluesowana i do tego mocny bit wybijany na perkusji. Kapela warta zainteresowania!
Ktoś kiedyś powiedział, że Laibach to trochę jak Rammstein, tyle, że dla dorosłych. Rzeczywiście coś w tym jest, zwłaszcza na albumach Jesus Christ Superstars oraz WAT. Ten kawałek, poza nieskomplikowaną, acz sympatyczną rockową gitarą wybija się cynicznym wokalem traktującym o religii.
79. Soledad Brothers - Break 'Em On Down
Zajebisty rockowy kawałek, mocno podlatujący bluesem. Genialna (chociaż nieskomplikowana) gitara i nózia sama chodzi!
78. The Beatles - Helter Skelter
Miłośnicy Beatlesów pewnie będą chcieli mnie zlinczować, że ich ulubiona kapela znalazła się tak nisko. Sram na was! Wyżej tych pretensjonalnych buraków nie wrzucę. Przynajmniej w tym kawałku jest spoko gitara.
77. Tom Waits - Sea Of Love
Klimatyczny kawałek z mistrzowskim wokalem Toma Waitsa. Mógłbym pół jego twórczości na tę listę wrzucić, ten jest akurat moim ulubionym.
76. The Animals - House Of The Rising Sun
Klasyk. Do tego ballada o burdelu. Do tego Anglik śpiewa o burdelu w Nowym Orleanie Jak mógłbym to pominąć?
75. The Troggs - Wild Thing
Trzeba to przedstawiać? Kolejny genialny kawałek lat 60, też zmontowany przez Anglików. Świetny riff, garażowy klimat, czysta impreza.
74. Link Wrey - Rumble
Niesamowitość tego kawałka polega na dwóch rzeczach - po pierwsze jest to przykład absolutnie nowatorskiego manipulowania wzmacniaczami i sprzętem w ogóle, co parę lat później dało interesujący efekt. Po drugie, utwór ten był zakazany w amerykańskim radiu, ponieważ podobno podżegał do młodocianej przestępczości. Dodajmy, że to utwór instrumentalny...
73. Queen - We Will Rock You
Gdyby Queen nagrywali takie kawałki częściej, pewnie byliby jednym z moich ulubionych zespołów. Proste i zagrzewające do walki. Z resztą chyba wszyscy to znają!
72. Muddy Waters - I Just Want To Make Love To You
Miałem ogromny problem z wyborem utworu Watersa. Tak na prawdę powinny być tutaj jeszcze Mannish Boy, Rollin' Stone i I'm Ready (przynajmniej). Ciekawostką jest fakt, że słowa refrenu zostały wykorzystane przez Gnarlsa Barkleya w utworze Gone, Daddy, Gone.
71. Black Rebel Motorcycle Club - Ain't No Easy Way Out
Dla mnie rewelacja! Szybka gitara, mocno zbluesowana i do tego mocny bit wybijany na perkusji. Kapela warta zainteresowania!
Poprawione miejsca 90 - 81
90. Black Oak Arkansas - Lord Have Mercy On My Soul
Na tej liście nie mogło zabraknąć przedstawicieli southern rocka! BOA jest przedstawicielem tego nurtu, dość poważnym z resztą. Największą popularnością cieszyli się pod koniec lat 70, jednak nie przestali grać do teraz i od czasu do czasu wychodzą z jakimś cackiem. To takie cacko właśnie, jeśli komuś odpowiada specyficzny klimat.
89. Creedence Clearwater Revival - Lookin' Out My Back Door
Credence to kolejna kapela z południowymi naleciałościami, również aktywna w latach 70. Ten konkretny utwór jest przyjemny i wesoły, idealny do samochodu. Tylko może nie koniecznie w wydaniu Kolesia. Lekko bagienny klimat jako bonus.
88. Tomahawk - Ghost Dance
Tomahawk jest jedną z tych kapel, które się albo uwielbia, albo nienawidzi. Ja ją uwielbiam i uważam, że należy przynajmniej raz w tygodniu obrabiać gałę jej liderowi, Mike'owi Pattonowi (znanemu przede wszystkim z Faith No More). Taki hołd należy mu się za doskonałe połączenie muzyczne klimatu amerykańskich Indian z muzyką rockową! Ten utwór ma akurat gitary jak na lekarstwo, ale za to wykurwiste bębny (kojarzące się z bębniarzami stylu Yamato) to doskonale rekompensują. Słuchać należy z głośnikami nastawionymi na 11, po uprzednim wyniesieniu z mieszkania wszelkiego szkła i rybek.
87. Blue Oyster Cult - Don't Fear The Reaper
Absolutna klasyka! Szczypta psychodeli w proto - metalowym brzmieniu czyni ten zespół i ten utwór unikatowym.
86. Spiritual Beggars - Salt In Your Wounds
Mieszanka stonerowo - metalowa. Kombinacja totalnie zajebista, utwór z resztą też. Miłośników cięższego brzmienia rasowej gitary zachęcić powinien fakt, iż tę szwedzką kapelę zakładał Michael Amott, znany z Arch Enemy!
85. Orange Goblin - Saruman's Wish
Totalnie zajebisty kawałek, który łączy stonerową otoczkę i stylistykę z groove'owym gitarowym wymiataniem kojarzącym się z Panterą czy wczesnym White Zombie. Wypizg, pierdolnięcie, odlot i czad!
84. Blue Cheer - Summertime Blues
Kolejny zespół i kawałek, który wyłonił się z fermentu późnych lat 60, polegającemu na mieszance blues - rocka i rocka psychodelicznego. Do tego stopniowo grano coraz ciężej. Ten utwór akurat mocno przypomina mi archaiczną wersję tego, co ćwierć wieku później grał Kyuss.
83. Uriah Heep - Lady In Black
Porządna, ładna balladka rodem z lat 70. Bardzo poetycka. Wspominałem, że ładna?
82. The Moody Blues - Nights In White Satin
Kolejna balladka, też ładna, tylko, że z lat 60. Trochę bardziej znana od poprzedniczki.
81. Rammstein - Engel
Rammstein jest kapelą, która każdemu udowodni, że język niemiecki idealnie nadaje się do muzyki metalowej! Cały album, czyli Sehnsucht, to lekko niekonwencjonalne podejście do tego tematu, jako, że metalowe granie okraszone jest elektroniką. Nakurw!
Na tej liście nie mogło zabraknąć przedstawicieli southern rocka! BOA jest przedstawicielem tego nurtu, dość poważnym z resztą. Największą popularnością cieszyli się pod koniec lat 70, jednak nie przestali grać do teraz i od czasu do czasu wychodzą z jakimś cackiem. To takie cacko właśnie, jeśli komuś odpowiada specyficzny klimat.
89. Creedence Clearwater Revival - Lookin' Out My Back Door
Credence to kolejna kapela z południowymi naleciałościami, również aktywna w latach 70. Ten konkretny utwór jest przyjemny i wesoły, idealny do samochodu. Tylko może nie koniecznie w wydaniu Kolesia. Lekko bagienny klimat jako bonus.
88. Tomahawk - Ghost Dance
Tomahawk jest jedną z tych kapel, które się albo uwielbia, albo nienawidzi. Ja ją uwielbiam i uważam, że należy przynajmniej raz w tygodniu obrabiać gałę jej liderowi, Mike'owi Pattonowi (znanemu przede wszystkim z Faith No More). Taki hołd należy mu się za doskonałe połączenie muzyczne klimatu amerykańskich Indian z muzyką rockową! Ten utwór ma akurat gitary jak na lekarstwo, ale za to wykurwiste bębny (kojarzące się z bębniarzami stylu Yamato) to doskonale rekompensują. Słuchać należy z głośnikami nastawionymi na 11, po uprzednim wyniesieniu z mieszkania wszelkiego szkła i rybek.
87. Blue Oyster Cult - Don't Fear The Reaper
Absolutna klasyka! Szczypta psychodeli w proto - metalowym brzmieniu czyni ten zespół i ten utwór unikatowym.
86. Spiritual Beggars - Salt In Your Wounds
Mieszanka stonerowo - metalowa. Kombinacja totalnie zajebista, utwór z resztą też. Miłośników cięższego brzmienia rasowej gitary zachęcić powinien fakt, iż tę szwedzką kapelę zakładał Michael Amott, znany z Arch Enemy!
85. Orange Goblin - Saruman's Wish
Totalnie zajebisty kawałek, który łączy stonerową otoczkę i stylistykę z groove'owym gitarowym wymiataniem kojarzącym się z Panterą czy wczesnym White Zombie. Wypizg, pierdolnięcie, odlot i czad!
84. Blue Cheer - Summertime Blues
Kolejny zespół i kawałek, który wyłonił się z fermentu późnych lat 60, polegającemu na mieszance blues - rocka i rocka psychodelicznego. Do tego stopniowo grano coraz ciężej. Ten utwór akurat mocno przypomina mi archaiczną wersję tego, co ćwierć wieku później grał Kyuss.
83. Uriah Heep - Lady In Black
Porządna, ładna balladka rodem z lat 70. Bardzo poetycka. Wspominałem, że ładna?
82. The Moody Blues - Nights In White Satin
Kolejna balladka, też ładna, tylko, że z lat 60. Trochę bardziej znana od poprzedniczki.
81. Rammstein - Engel
Rammstein jest kapelą, która każdemu udowodni, że język niemiecki idealnie nadaje się do muzyki metalowej! Cały album, czyli Sehnsucht, to lekko niekonwencjonalne podejście do tego tematu, jako, że metalowe granie okraszone jest elektroniką. Nakurw!
Poprawione miejsca 100 - 91
100. Green Jello - Three Little Pigs
Pięknie pokręcona wariacja na temat bajki o trzech świnkach, z gościnnym występem Rambo. Najlepiej wychodzi w pakiecie z teledyskiem. Ciekawostką jest to, że w Green Jello zaangażowany był Maynard James Keenan, znany z Tool'a.
99. Dethklok - Go Into The Water
Kreskówkowe wydanie metalu. Melodyjny dedczyk z absurdalnymi tekstami (absurdalnymi inaczej niż u niekreskówkowych dedczyków). Ten konkretny kawałek zagrali w Zatoce Gdańskiej dla ryb Morza Bałtyckiego.
98. The Quill - Until Earth Is Bitter Gone
Skandynawskie podejście do stoner rocka. Nawet udane. Fajnie przestarowane gitary i w ogóle. Miałem przyjemność oglądać ich jako support dla Monster Magnet w Stodole w Warszawie, około 2003 roku. Dali rade.
97. Sheavy - Standing On The Edge Of The World
Kolejne znalezisko z bezkresnych i słabo zbadanych bezdroży stoner rocka. Ciekawie zniekształcone gitary, eksperymenty z załamaniem tempa i wokal naśladujący Ozzy'ego Osbourne'a dają wynik przyzwoicie zajebisty. Tym bardziej zajebiście, że kolesie sprzedają swoje płyty z bagażnika samochodu.
96. KMFDM - World War 3
Superszybkie tempo, nałożone elektroniczne dźwięki i fragmenty przemówień Georga Busha w połączeniu z nieprzychylnym dla neokonów tekstem dają piorunujący efekt. Polecam do śniadania.
95. Dope - Die Motherfucker, Die
Dobra gitara i czysta agresja. Czego chcieć więcej?
94. Bathory - Mother Earth. Father Thunder
Nieodzowny element każdego szanującego się metal - party. Ogólnie Quorthon z chłopakami stworzyli fajny vikingowy klimat, co z resztą jest w absolutnym porządku, z racji tego, że ferajna pochodzi ze Szwecji. Skol!
93. Tyr - Regin Smidur
Kolejny kawałek z wikingami w roli głównej, tym razem jest to kapela z Wysp Owczych. Znów świetny klimat, jednak lepsza produkcja, niż w przypadku poprzednika, porządna gitara no i wokal po Faroersku. Solidna zajebistość.
92. Wolfmother - Witchcraft
Australijskie podejście do tematu stoner - rocka. Trochę mniej stoneru, niż to typowe dla innych przedstawicieli gatunku, ale nadal porządne granie.
91. Beasts Of Bourbon - Psycho
Już za samą nazwę należy im się miejsce na tej liście. Kawałek ten trafił tutaj nieszczególnie ze względu na gitarę, która robi proste umpapa, ale ze względu na odjazdowy tekst. And then my mind just walked away!
Pięknie pokręcona wariacja na temat bajki o trzech świnkach, z gościnnym występem Rambo. Najlepiej wychodzi w pakiecie z teledyskiem. Ciekawostką jest to, że w Green Jello zaangażowany był Maynard James Keenan, znany z Tool'a.
99. Dethklok - Go Into The Water
Kreskówkowe wydanie metalu. Melodyjny dedczyk z absurdalnymi tekstami (absurdalnymi inaczej niż u niekreskówkowych dedczyków). Ten konkretny kawałek zagrali w Zatoce Gdańskiej dla ryb Morza Bałtyckiego.
98. The Quill - Until Earth Is Bitter Gone
Skandynawskie podejście do stoner rocka. Nawet udane. Fajnie przestarowane gitary i w ogóle. Miałem przyjemność oglądać ich jako support dla Monster Magnet w Stodole w Warszawie, około 2003 roku. Dali rade.
97. Sheavy - Standing On The Edge Of The World
Kolejne znalezisko z bezkresnych i słabo zbadanych bezdroży stoner rocka. Ciekawie zniekształcone gitary, eksperymenty z załamaniem tempa i wokal naśladujący Ozzy'ego Osbourne'a dają wynik przyzwoicie zajebisty. Tym bardziej zajebiście, że kolesie sprzedają swoje płyty z bagażnika samochodu.
96. KMFDM - World War 3
Superszybkie tempo, nałożone elektroniczne dźwięki i fragmenty przemówień Georga Busha w połączeniu z nieprzychylnym dla neokonów tekstem dają piorunujący efekt. Polecam do śniadania.
95. Dope - Die Motherfucker, Die
Dobra gitara i czysta agresja. Czego chcieć więcej?
94. Bathory - Mother Earth. Father Thunder
Nieodzowny element każdego szanującego się metal - party. Ogólnie Quorthon z chłopakami stworzyli fajny vikingowy klimat, co z resztą jest w absolutnym porządku, z racji tego, że ferajna pochodzi ze Szwecji. Skol!
93. Tyr - Regin Smidur
Kolejny kawałek z wikingami w roli głównej, tym razem jest to kapela z Wysp Owczych. Znów świetny klimat, jednak lepsza produkcja, niż w przypadku poprzednika, porządna gitara no i wokal po Faroersku. Solidna zajebistość.
92. Wolfmother - Witchcraft
Australijskie podejście do tematu stoner - rocka. Trochę mniej stoneru, niż to typowe dla innych przedstawicieli gatunku, ale nadal porządne granie.
91. Beasts Of Bourbon - Psycho
Już za samą nazwę należy im się miejsce na tej liście. Kawałek ten trafił tutaj nieszczególnie ze względu na gitarę, która robi proste umpapa, ale ze względu na odjazdowy tekst. And then my mind just walked away!
Error!
Uwaga! Na Listę wkradł się babol! Oczywiście z mojej winy, bo miałem bordello w notatkach. Małe szatanki już wszystko poprawiają i w ciągu godziny lista zostanie poprawiona a także ukażą się zaległe notowania i dzisiejsza dziesiątka. Cierpliwości proszę!
niedziela, 20 lutego 2011
100 Najbardziej Zajebistych Kawałków Gitarowych Wszech Czasów cz. 3
80. Blue Cheer - Summertime Blues
Kolejny zespół i kawałek, który wyłonił się z fermentu późnych lat 60, polegającemu na mieszance blues - rocka i rocka psychodelicznego. Do tego stopniowo grano coraz ciężej. Ten utwór akurat mocno przypomina mi archaiczną wersję tego, co ćwierć wieku później grał Kyuss.
79. Uriah Heep - Lady In Black
Porządna, ładna balladka rodem z lat 70. Bardzo poetycka. Wspominałem, że ładna?
78. The Moody Blues - Nights In White Satin
Kolejna balladka, też ładna, tylko, że z lat 60. Trochę bardziej znana od poprzedniczki.
77. Rammstein - Engel
Rammstein jest kapelą, która każdemu udowodni, że język niemiecki idealnie nadaje się do muzyki metalowej! Cały album, czyli Sehnsucht, to lekko niekonwencjonalne podejście do tego tematu, jako, że metalowe granie okraszone jest elektroniką. Nakurw!
76. Laibach - Jesus Christ Superstar
Ktoś kiedyś powiedział, że Laibach to trochę jak Rammstein, tyle, że dla dorosłych. Rzeczywiście coś w tym jest, zwłaszcza na albumach Jesus Christ Superstars oraz WAT. Ten kawałek, poza nieskomplikowaną, acz sympatyczną rockową gitarą wybija się cynicznym wokalem traktującym o religii.
75. Soledad Brothers - Break 'Em On Down
Zajebisty rockowy kawałek, mocno podlatujący bluesem. Genialna (chociaż nieskomplikowana) gitara i nózia sama chodzi!
74. The Beatles - Helter Skelter
Miłośnicy Beatlesów pewnie będą chcieli mnie zlinczować, że ich ulubiona kapela znalazła się tak nisko. Sram na was! Wyżej tych pretensjonalnych buraków nie wrzucę. Przynajmniej w tym kawałku jest spoko gitara.
73. Tom Waits - Sea Of Love
Klimatyczny kawałek z mistrzowskim wokalem Toma Waitsa. Mógłbym pół jego twórczości na tę listę wrzucić, ten jest akurat moim ulubionym.
72. The Animals - House Of The Rising Sun
Klasyk. Do tego ballada o burdelu. Do tego Anglik śpiewa o burdelu w Nowym Orleanie Jak mógłbym to pominąć?
71. The Troggs - Wild Thing
Trzeba to przedstawiać? Kolejny genialny kawałek lat 60, też zmontowany przez Anglików. Świetny riff, garażowy klimat, czysta impreza.
Kolejny zespół i kawałek, który wyłonił się z fermentu późnych lat 60, polegającemu na mieszance blues - rocka i rocka psychodelicznego. Do tego stopniowo grano coraz ciężej. Ten utwór akurat mocno przypomina mi archaiczną wersję tego, co ćwierć wieku później grał Kyuss.
79. Uriah Heep - Lady In Black
Porządna, ładna balladka rodem z lat 70. Bardzo poetycka. Wspominałem, że ładna?
78. The Moody Blues - Nights In White Satin
Kolejna balladka, też ładna, tylko, że z lat 60. Trochę bardziej znana od poprzedniczki.
77. Rammstein - Engel
Rammstein jest kapelą, która każdemu udowodni, że język niemiecki idealnie nadaje się do muzyki metalowej! Cały album, czyli Sehnsucht, to lekko niekonwencjonalne podejście do tego tematu, jako, że metalowe granie okraszone jest elektroniką. Nakurw!
76. Laibach - Jesus Christ Superstar
Ktoś kiedyś powiedział, że Laibach to trochę jak Rammstein, tyle, że dla dorosłych. Rzeczywiście coś w tym jest, zwłaszcza na albumach Jesus Christ Superstars oraz WAT. Ten kawałek, poza nieskomplikowaną, acz sympatyczną rockową gitarą wybija się cynicznym wokalem traktującym o religii.
75. Soledad Brothers - Break 'Em On Down
Zajebisty rockowy kawałek, mocno podlatujący bluesem. Genialna (chociaż nieskomplikowana) gitara i nózia sama chodzi!
74. The Beatles - Helter Skelter
Miłośnicy Beatlesów pewnie będą chcieli mnie zlinczować, że ich ulubiona kapela znalazła się tak nisko. Sram na was! Wyżej tych pretensjonalnych buraków nie wrzucę. Przynajmniej w tym kawałku jest spoko gitara.
73. Tom Waits - Sea Of Love
Klimatyczny kawałek z mistrzowskim wokalem Toma Waitsa. Mógłbym pół jego twórczości na tę listę wrzucić, ten jest akurat moim ulubionym.
72. The Animals - House Of The Rising Sun
Klasyk. Do tego ballada o burdelu. Do tego Anglik śpiewa o burdelu w Nowym Orleanie Jak mógłbym to pominąć?
71. The Troggs - Wild Thing
Trzeba to przedstawiać? Kolejny genialny kawałek lat 60, też zmontowany przez Anglików. Świetny riff, garażowy klimat, czysta impreza.
piątek, 18 lutego 2011
100 Najbardziej Zajebistych Kawałków Gitarowych Wszech Czasów cz. 2
90. Bathory - Mother Earth. Father Thunder
Nieodzowny element każdego szanującego się metal - party. Ogólnie Quorthon z chłopakami stworzyli fajny vikingowy klimat, co z resztą jest w absolutnym porządku, z racji tego, że ferajna pochodzi ze Szwecji. Skol!
89. Tyr - Regin Smidur
Kolejny kawałek z wikingami w roli głównej, tym razem jest to kapela z Wysp Owczych. Znów świetny klimat, jednak lepsza produkcja, niż w przypadku poprzednika, porządna gitara no i wokal po Faroersku. Solidna zajebistość.
88. Wolfmother - Witchcraft
Australijskie podejście do tematu stoner - rocka. Trochę mniej stoneru, niż to typowe dla innych przedstawicieli gatunku, ale nadal porządne granie.
87. Beasts Of Bourbon - Psycho
Już za samą nazwę należy im się miejsce na tej liście. Kawałek ten trafił tutaj nieszczególnie ze względu na gitarę, która robi proste umpapa, ale ze względu na odjazdowy tekst. And then my mind just walked away!
86. Black Oak Arkansas - Lord Have Mercy On My Soul
Na tej liście nie mogło zabraknąć przedstawicieli southern rocka! BOA jest przedstawicielem tego nurtu, dość poważnym z resztą. Największą popularnością cieszyli się pod koniec lat 70, jednak nie przestali grać do teraz i od czasu do czasu wychodzą z jakimś cackiem. To takie cacko właśnie, jeśli komuś odpowiada specyficzny klimat.
85. Credence Clearwater Revival - Lookin' Out My Back Door
Credence to kolejna kapela z południowymi naleciałościami, również aktywna w latach 70. Ten konkretny utwór jest przyjemny i wesoły, idealny do samochodu. Tylko może nie koniecznie w wydaniu Kolesia. Lekko bagienny klimat jako bonus.
84. Tomahawk - Ghost Dance
Tomahawk jest jedną z tych kapel, które się albo uwielbia, albo nienawidzi. Ja ją uwielbiam i uważam, że należy przynajmniej raz w tygodniu obrabiać gałę jej liderowi, Mike'owi Pattonowi (znanemu przede wszystkim z Faith No More). Taki hołd należy mu się za doskonałe połączenie muzyczne klimatu amerykańskich Indian z muzyką rockową! Ten utwór ma akurat gitary jak na lekarstwo, ale za to wykurwiste bębny (kojarzące się z bębniarzami stylu Yamato) to doskonale rekompensują. Słuchać należy z głośnikami nastawionymi na 11, po uprzednim wyniesieniu z mieszkania wszelkiego szkła i rybek.
83. Blue Oyster Cult - Don't Fear The Reaper
Absolutna klasyka! Szczypta psychodeli w proto - metalowym brzmieniu czyni ten zespół i ten utwór unikatowym.
82. Spiritual Beggars - Salt In Your Wounds
Mieszanka stonerowo - metalowa. Kombinacja totalnie zajebista, utwór z resztą też. Miłośników cięższego brzmienia rasowej gitary zachęcić powinien fakt, iż tę szwedzką kapelę zakładał Michael Amott, znany z Arch Enemy!
81. Orange Goblin - Saruman's Wish
Totalnie zajebisty kawałek, który łączy stonerową otoczkę i stylistykę z groove'owym gitarowym wymiataniem kojarzącym się z Panterą czy wczesnym White Zombie. Wypizg, pierdolnięcie, odlot i czad!
Nieodzowny element każdego szanującego się metal - party. Ogólnie Quorthon z chłopakami stworzyli fajny vikingowy klimat, co z resztą jest w absolutnym porządku, z racji tego, że ferajna pochodzi ze Szwecji. Skol!
89. Tyr - Regin Smidur
Kolejny kawałek z wikingami w roli głównej, tym razem jest to kapela z Wysp Owczych. Znów świetny klimat, jednak lepsza produkcja, niż w przypadku poprzednika, porządna gitara no i wokal po Faroersku. Solidna zajebistość.
88. Wolfmother - Witchcraft
Australijskie podejście do tematu stoner - rocka. Trochę mniej stoneru, niż to typowe dla innych przedstawicieli gatunku, ale nadal porządne granie.
87. Beasts Of Bourbon - Psycho
Już za samą nazwę należy im się miejsce na tej liście. Kawałek ten trafił tutaj nieszczególnie ze względu na gitarę, która robi proste umpapa, ale ze względu na odjazdowy tekst. And then my mind just walked away!
86. Black Oak Arkansas - Lord Have Mercy On My Soul
Na tej liście nie mogło zabraknąć przedstawicieli southern rocka! BOA jest przedstawicielem tego nurtu, dość poważnym z resztą. Największą popularnością cieszyli się pod koniec lat 70, jednak nie przestali grać do teraz i od czasu do czasu wychodzą z jakimś cackiem. To takie cacko właśnie, jeśli komuś odpowiada specyficzny klimat.
85. Credence Clearwater Revival - Lookin' Out My Back Door
Credence to kolejna kapela z południowymi naleciałościami, również aktywna w latach 70. Ten konkretny utwór jest przyjemny i wesoły, idealny do samochodu. Tylko może nie koniecznie w wydaniu Kolesia. Lekko bagienny klimat jako bonus.
84. Tomahawk - Ghost Dance
Tomahawk jest jedną z tych kapel, które się albo uwielbia, albo nienawidzi. Ja ją uwielbiam i uważam, że należy przynajmniej raz w tygodniu obrabiać gałę jej liderowi, Mike'owi Pattonowi (znanemu przede wszystkim z Faith No More). Taki hołd należy mu się za doskonałe połączenie muzyczne klimatu amerykańskich Indian z muzyką rockową! Ten utwór ma akurat gitary jak na lekarstwo, ale za to wykurwiste bębny (kojarzące się z bębniarzami stylu Yamato) to doskonale rekompensują. Słuchać należy z głośnikami nastawionymi na 11, po uprzednim wyniesieniu z mieszkania wszelkiego szkła i rybek.
83. Blue Oyster Cult - Don't Fear The Reaper
Absolutna klasyka! Szczypta psychodeli w proto - metalowym brzmieniu czyni ten zespół i ten utwór unikatowym.
82. Spiritual Beggars - Salt In Your Wounds
Mieszanka stonerowo - metalowa. Kombinacja totalnie zajebista, utwór z resztą też. Miłośników cięższego brzmienia rasowej gitary zachęcić powinien fakt, iż tę szwedzką kapelę zakładał Michael Amott, znany z Arch Enemy!
81. Orange Goblin - Saruman's Wish
Totalnie zajebisty kawałek, który łączy stonerową otoczkę i stylistykę z groove'owym gitarowym wymiataniem kojarzącym się z Panterą czy wczesnym White Zombie. Wypizg, pierdolnięcie, odlot i czad!
Subskrybuj:
Posty (Atom)